• Wpisów:494
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:42
  • Licznik odwiedzin:12 684 / 2023 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
WRACAM KOCHANI WRACAM!!!
 

 
Uśmiechnięta podeszła do niego i nachyliła się by cmoknąć go w policzek. Odsunął się. Wstał. - To koniec. Byłem z tobą tylko dlatego, że się założyłem. Rozumiesz? To nie było na serio. - Stała tam, a słowa docierały do niej z opóźnieniem. Chciała odrodzić się od prawdy wysokim murem. Miała nadzieję, że on zraz powie "żartowałem, kochanie!". Ale nie powiedział tak. - O co się założyłeś?- odparła dziwnie opanowanym, jakby odległym głosem. - O dwa piwa. - Odpowiedział cicho, jakby poczuł się winny, widocznie myślał, że ona zacznie płakać i krzyczeć na niego. Ten nienaturalny chłód był dla niego gorszy niż gdyby zrobiła awanturę. -Dzięki. Teraz przynajmniej wiem ile jestem warta. - jej gorzki ton zabębnił mu w uszach.- Dwa browce.- dodała sarkastycznie i odeszła. A on dopiero teraz, kiedy było już za późno, zrozumiał, że ona znaczyła tak na prawdę dla niego znacznie więcej niż dwa browce. Była bezcenna.
 

 
Częśc trzecia:

Rose wróciła do domu, bez żadnego słowa pobiegła do swojego pokoju. Płakała całą noc, nie wiedziała co robić, jeszcze nigdy nie miała tak mieszanych uczuć. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Zasnęła około 6 nad ranem. Ubrała się, poszła do łazienki i postanowiła, że musi przetrwać ten trudny okres w jej życiu. Zeszła na dół wciąż nie odzywaąc się do żadnego z rodziców, w ciszy zjadła śniadanie i wyszła. Była dopiero 7, więc poszła do parku i w tamto miejsce, gdzie się to wszystko zaczęło. Włączyła głośną muzykę w słuchawkach, aby zagłuszyć myśli, jednak to nie pomagało. Wgłowie miała tylko jedno, czas szybko mijał. Zebrała się i poszła do szkoły. Nie mogła uwieżyć w to co zauważyła, stanęła i nie mogła się ruszyć, nic nie mówiła. Przed jej oczami ukazał się Łukasz z bukietem pięknych, czerwonych róż. Był coraz bliżej, uspokoiła się troszkę i na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Dla Ciebie Kochanie.
- Jejku sama nie wiem co powiedzieć, zaskoczyłeś mnie.
- Wszystko, dla Twojego uśmiechu.
Bezmyślnie rzuciła mu się w ramiona i go ucałowała. Po chwili dotarło do niej co właśnie zrobiła, ale dało jej to szczęście, zastrzyk energii, miała ochotę na więcej, mimo tego że wiedziała, że będzie żałować, cierpieć i zapłakiwać się przez kolejną noc. Nie wiedziała nic, oniemiała. Wydobyła z siebie jedyne Przepraszam.
Łukasz od razu zaprzeczył - Nie przepraszaj, Kocham Cię.
- Pójdźmy już, zaraz zaczną się lekcje.
- Dobrze, ale obiecasz mi coś?
- Tak.
- Spotkajmy się dzisiaj po lekcjach na naszej ławce.
- Dobrze, Kocham cię. Dodała niepewnie.
Złapali się za ręce i poszli.
Rose nie mogła się skupić na nauce, cały czas myślała o tym, co zrobiła, i czy nie popełniła tylko kolejnego błędu.
Czas mijał coraz wolniej, im bardziej pragnęła końca lekcji, tym wolniej on nadchodził. W końcu! Wyszła ze szkoły i ruszyła od razu na ławkę. Chwilę później już była na miejscu, chłopak na nią czekał.
- Tęskniłem Skarbie
Przytulił ją, tak, że brakło jej tchu i delikatnie ją pocałował.
- Ja też, od rana czekałam na to spotkanie.
Zaczęli rozmawiać, o tym co było, co jest i będzie. W jednej chwili wybaczyła mu wszystko, ten ból w sercu, litry wylanych łez, nieprzespane noce, dosłownie wszystko.
Wieczorem odprowadził ją pod sam dom i czule się pożegnał, powiedział też, że jutro będzie na nią czekał przed szkołą.
Była taka szczęśliwa! Weszła do domu i jakby nigdy nic zaczęła rozmowę z rodzicami. Tak im ulżyło, że córce nic nie jest. Po chwili poszła do swojego pokoju, wstawiła róże do wazonu i wpatrywała się w nie godzinami, rozmyślając o 'pięknej' przyszłości.



Część Czwarta:


Zasnęła.
Obudziło ją dopiero stukanie w okno, wyszła na balkon i znowu nie mogła uwieżyć w to, co widzi. Jej chłopak czekał na nią pod jej domem, tylko po to, aby odprowadzić ją do szkoły. Szybko się naszykowała i wybiegła na zewnątrz.
Przywitali się i poszli. Pod szkołą musieli się jednak rozstać, bo Łukasz umówił się na ten dzień z kolegami, zrobili sobie wagary. Rose poszła na lekcje. Smuciło ją to, że dzisiaj nie będzie mioała szansy spędzić czasu z Łukaszem.Co zrobić? Przecież, nie zawsze musi przy niej być. Było normalnie, choć trochę pusto, lekcje - codzienna rutyna, po szkole miała iść do domu, jednak coś ją skusiło i poszła na ławkę. Po drodze słuchała muzyki, przed samą ławką wyłączyła telefon, miała ochotę posiedzieć ciszy. Usłyszała kogoś, 2 osoby. Rozpoznawała te głosy. Tam był Łukasz, ale on, on był z jej przyjaciółką Emką. Zapadł jej się grunt pod nogami, widziała ich razem. On ją okłamywał, tak żałośnie się nabrała na to, że ją na prawdę kocha! Nie, to nie mogła być prawda. Miała juz cały plan w głowie. Pobiegła szybko do domu, tak aby jej nie zauważono. Wzięła wszystkie tabletki o najsilniejszym działaniu, jakie miała. Poszła tam. Gdy już była blisko napisała sms'a do Łukasza "patrz kochanie" i zaczęła łykać tabletki jedna po drugiej, słabła z każdym krokiem. Chłopak ją zobaczył, była już kilka metrów od niego i tzw. przyjaciółki, Łyknęła ostatnią tabletkę i upadła. Łukasz podbiegł do niej pytał się co ona zrobiła? Dlaczego? Ona miała to teraz w dupie ostatni raz zaśmiała mu się w twarz i zmarła, zanim karetka przyjechała. Chłopak się załamał. Wiedział, że to wszystko przez niego. Poszedł do jej rodziców, przepraszał. Oni nie chcieli go na oczy widzieć. W końcu zrozumiał, że popełnił największy błąd w życiu. Przykleił sobie na kurtkę kartkę "chcę być tylko z nią" i rzucił się pod pociąg. Już zawsze mogli być razem.


Koniec !
 

 
DRUGA SZANSA

Część pierwsza:

Była ona zwykłą nastolatką, miłą, uczynną, zawsze uśmiechniętą, ale wszystko ma swój koniec. W pewnej chwili straciła wszystko na czym jej tak zależało.To było w nocy, kilka tygodni temu. Rose wyszła z domu aby się przewietrzyć. Miała dość siedzenia w pokoju, kiedyś te 4 ściany były ucieczką od wszelkich problemów, teraz stały się przeciwnikiem, teraz to jej własne, prywatne, mentalne więzienie. Po prostu zabrała telefon słuchawki i poszła, nie wiedziała gdzie, szła przed siebie. Była wściekła na siebie, straciła chłopaka, przyjaciół, jej świat stracił sens. Nie miała po co, ani dla kogo żyć. Wiele razy myślała o samobójstwie, ale nie mogła tego zrobić, nie chciała skrzywdzić jeszcze swojej rodziny. Chociaż i tak już ich oszukiwała, oddalała się od nich, popadała w depresję. Nawet nie zauważyła kiedy spłynęła jej pierwsza łza po policzku, po chwili druga, trzecia, nie wiedziała co robić. Chciała być sama, z dala od świata, gdzie wszyscy mają w dupie jej życie. Zaczęła biec, całkiem nieświadomie pobiegła w miejsce, gdzie kiedyś była szczęśliwa, z nim, gdzie ją czule całował, wmawiał jej, że ją kocha i nigdy nie przestanie. Mieli być przecież taką słodką parą. Wszyscy im zazdrościli tak wielkiej miłosci. A teraz? Teraz siedzi tam sama, smutna, tak strasznie zagubiona. Nagle usłyszała coś za sobą, odwróciła się ... to był ON .

Część druga:
Zaczęła krzyczeć -Zostaw mnie w spokoju! Odejdź! Patrz do czego doprowadziłeś, nie chcę cie znać! To przez Ciebie tak wyglądam! Przez ciebie straciłam chęś do życia, zadowolony?
Milczał...
Mówiła dalej, trochę spokojniej - Idź, proszę, po prostu stąd idź.
Po chwili ciszy zaczął spokojnym tonem - Pójdę, ale najpierw uspokuj się i mnie wysłuchaj.
W tej chwili uświadomiła sobie, jak bardzo brakowało jej tego aksamitnego głosu, znowu po policzkach popłynęły jej łzy. Zgodziła się.Pomógł jej wstać i zabrał ją na ławkę, która znajdywała się kilkanaście metrów dalej.
Dziewczyna nie wiedziała co ma robić, zostać z nim i posłuchać jego "wersji wydarzeń" czy po prostu uciec, uciec jak najdalej z tego miejsca.Jednak ciekawość, co chłopak ma do powiedzenia jej na to nie pozwalała, została na ławce.
Pomiędzy nimi trwała cisza, słychać było tylko zdala przejeżdżające samochody. Może to głupie, ale ten dźwięk przywoływał jej tyle wspomnień...
Łukasz, tak miał na imię chłopak, przerwał trwającą ciszę.
- Słuchaj, wiem że to co zrobiłem strasznie Cię zraniło, masz prawo nigdy mi tego nie wybaczyć, nie wiem co się w tedy ze mną działo. Nie chciałem, nie chciałem żeby to tak wyszło. Musisz mi teraz uwierzyć.
Była zdziwiona tym, co przed chwilą usłyszała. Nie mogła w to uwierzyć, czyżby on ją wciąż kochał? Chciałby żeby do siebie wrócili? A co jeśli znowu ją zostawi? Co jeśli po raz drugi straci cały swój świat, ona tego nie wytrzyma. Odebrało jej mowę, nic mu nie odpowiedziała.
- Rose! Rose proszę, odezwij się do mnie! Wiem, nienawidzisz mnie, ale proszę powiedz coś. Rose.
Dziewczyna zauważyła szczerość w jego oczach, to nie był sen. Łukaszowi na prawdę na niej zależy, szkoda tylko, że wcześniej miał ją w dupie.
- Jak ja mam ci teraz wierzyć? Nie ufam ci, boję się.
- Zrobię dla ciebie wszystko, Kocham cię nad życie !
Poddała się, już nie myślała, przytuliła go jak tylko mocno potrafiła i jedyne co udało się jej z siebie wydusić to Tęskniłam za tobą ...
- Nawet nie wiesz jak ja się z tego cieszę, myślałem, że nigdy cię nie odzyskam.
Ale ona przypomniała sobie jak cierpiała, przez niego. Przestała go przytulać, wstała i odeszła kilka kroków.
- Co się stało?
- Ja tak nie mogę, dopiero co zapłakiwałam się przez ciebie, a teraz zachowuję się jakby nigdy nic. Owszem, kocham cię, ale nie potrafię ci wybaczyć. Choćbym nie wiem, jak bardzo chciała, nie umiem.
- Nie rozumiem.
- No właśnie, nie rozumiesz, nie wiesz co ja przeżywam. Mama tak mieszane uczucia, wyniszczam się od środka, a ty się pojawiasz i myślisz że będzie dobrze. Uniosła głos.
- Przepraszam.
- Tyle chyba nie wystarczy, też przepraszam, ale nie mogę być z tobą, a przynajmniej nie tak od razu.
Po chwili milczenia pożegnała się i odeszła.
 

 
Zbliżały się wakacje, mało nauki, obowiązków, ciepło i odpoczynek. Aga leżała na łóżku ze swoim laptopem i umierała z nudów, nie było gdzie i z kim wyjść. Nagle na gg przyszła jej wiadomość od nieznajomego numeru. Odczytała, a trścią było: "Hej. Mam na imię Dominik i mam 18 lat. Szukam nowych znajomości. Chcesz popisac?" Aga przez chwile zastanawiała się, czy odpisać. W końcu stwierdziła, ze i tak nie ma nic do roboty, to może popisać. Przedstawiła się i powiedziała, że chętnie popisze. Zaczęli pisać, mówić o swoich zainteresowaniach, co lubią czego nie, wymieniali swoje wady i zalety. Okazało się, że mają podobne zainteresowania i nie różnią się aż tak bardzo. Chłopak był trzy lata starszy. Aga zapytała go skąd jest. Okazało się, że tak jak ona jest z Warszawy, tylko że z innego końca miasta. Wymienili się linkami swoich profilów na facebooku, następnie numerami telefonów. Pisali całymi dniami i nocami. Przyszły wakacje, upragnione dwa miesiące wolnego. W końcu chłopak zapytał czy mogliby sie spotkać. Aga wahała się, nie znała chłopaka i do tego był starszy. Stwierdziła jednak, ze już trochę piszą, on wie o niej dość dużo, ona o nim też. Zgodziła się na spotkanie. Miało ono być za dwa dni. Dziewczyna odczuwała lekki stres. Bała się, że po spotkaniu chłopak zmieni o niej zdanie i kontakt sie urwie. Mimo to jednak poszła w umówione miejsce. Siedziała na łąwce od 10 min. Zaczęła mysleć, że chłopak ją pewnie wystawił i nie przyjdzie. W tym momencie ktoś usiadł obok niej.
- Agnieszka? - uśmiechnął się.
- Tak, to ja. - uśmiechnęła się ciepło.
- Idziemy gdzieś się przejść? - zaproponował chłopak.
- Jasne, chętnie.
I tak zaczęli spacerować po parku, rozmawiać. Chłopak prawił jej różne komplementy, mówił, że jest piękna i taka dojrzała jak na swój wiek.
- Znam ciekawe miejsce. Chodźmy.
Dziewczyna bez wahania poszła. Szli dłuższy czas, robiło się już ciemno. Nie miała wyznaczonej godziny powrotu, ale zaczynała się troszkę bać. Weszli w ciemne uliczki między jakies stare bloki. Nagle zza rogu wyszło kilku innych chłopaków.
- Macie ją. - powiedział Dominik i popchnął Age w ich kierunku. Mieli uśmiechnięte miny, takie szydercze. Dziewczyna była okropnie przestraszona. Serce waliło jej niemiłosiernie, a z oczu zaczęły lecieć łzy.
- Czego ode mnie chcecie?! Odwalcie się!
Zaczęła uciekać lecz nic to nie dało, bo jeden z tych bydlaków zaraz ją złapał.
- Nie szarp się złotko, uspokój się!
Ścisnął ją za ręce i dalej zaczął prowadzić. Wrzucili ją do auta i zawiązali oczy oraz zakleili usta. Nie wiedziała gdzie jedzie, ale okropnie się bała. Poczuła, że samochód się zatrzymuje, wyprowadzili ją z auta i prowadzili po schodach w dół. Odwiązali jej oczy. Była w jakiejś starej piwnicy i leżała rzucona ze związanymi rękoma i zaklejonymi ustami na jakimś starym materacu. Z oczu cały czas leciały jej łzy. "Dominik okazał się zwykłym oszustem. Dlaczego ja się na to zgodziłam?" Mówiła w myślach.
- Odkleimy Ci usta, ale nawet nie próbuj krzyczeć!
Zdjęli dziewczynie taśme z ust. Nie odezwała się, była tak przerażona, że nie chciała wzywać pomocy. Odwiązali jej też ręce. Jeden z nich podał jej szklankę z jakimś napojem.
- Pij to! Bez żadnego ale.
Ze strachu dziewczyna nawet nie protestowała. Wypiła podany płyn. Zaczęło jej się kręcić w głowie, nie była niczego świadoma. Zupełnie zapomniała gdzie jest i co się z nią stało, a im chodziło tylko o jedno.
Po tym jak dziewczyna nie wracała do domu, jej rodzice zgłosili zaginięcie. 15 letnia Agnieszka została znaleziona na końcu miasta, w starym opuszczonym domu. Dziewczyna została brutalnie zgwałcona i zabita. Mężczźni zostali odnalezieni i skazani na pozbawienie wolności.
 

 
ogarnij to suko , bo dba się o szacunek , przyjaźń , a nie o popularność i trochę dymu ze szluga
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
od samego początku wiedział, że jestem trudną dziewczyną . ciężki charakter, cholernie uparta . podczas jednej z naszych rozmów powiedział do mnie " jestem przy tobie, bo chcę . jestem przy tobie, bo wiem, że ty też tego chcesz. jestem przy tobie, mimo że czasem ciężko znieść twoje humorki . jestem przy tobie, bo wiem, że mnie potrzebujesz. jestem przy tobie, bo chcę żebyś czuła się bezpiecznie . jestem przy tobie, bo jesteś najważniejsza . jestem przy tobie, bo Cię kocham ." stałam przed nim, wbijając wzrok w jego usta, słuchając tego co mówił . w końcu zamilkł, zbliżył się do mnie i delikatnie musnął moje wargi swoimi . drżącym głosem wydusiłam z siebie słowa " dobrze wiem, że trudno mnie kochać. Ty jedyny to potrafisz, i za to Ci dziękuję. nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, kocham Cię kocie . " i wtedy pierwszy raz objął mnie tak, że poczułam jakby wszystko to co nas otaczało, było magiczne .
 

 
Było jej strasznie smutno, to już rocznica, 2 lata od śmierci ukochanego, poszła na jego grób wzięła jednego małego znicza, gdy go zapaliła, łzy napłynęły jej do oczu, usiadła kładąc głowę, na zimnej, marmurowej płycie i cichym tonem zaczęła 'Tak ciężko mi, strasznie ciężko, nie ma tu Ciebie, nie mam nic, tak wiele bym dała, abyś mnie przytulił' otarła łzy i kontynuowała 'kazałeś mi być dzielną, to muszę być, kocham cię' wstała, otrzepała się z piachu, wytarła oczy chusteczką powtórzyła 'kazałeś mi być dzielną' i odeszła z uniesioną głową.
 

 

Ludzie zbyt często zapominają o drugim człowieku. Zapominają o tym, co wspólnie przeszli. Zapominają o chwilach radości, ale i także smutku. Zapominają o rozmowach do 3 w nocy, o obietnicach, o wszystkich sekretach, które sobie powierzyli. Zapominają, bo wybierają kogoś innego, inne towarzystwo, zmieniają swoje zachowanie, zachowują się zupełnie jak ktoś inny. Nie zamieniasz z tym kimś ani jednego zdania, nie mówisz nawet głupiego "cześć", widzisz jedynie wzrok, który w Ciebie wbija, zatrzymuje go na Tobie na chwilę, lecz gdy zauważy, że Ty to widzisz- ucieka oczyma. I zastanawiasz się, czy tak naprawdę było warto poświęcać czas temu komuś.Wiesz co? W moim przypadku było. / rispettare
 

 
Miłość jest kombinacją podziwu, szacunku i namiętności. Jeśli żywe jest choć jedno z tych uczuć, to nie ma co robić szumu. Jeśli dwa, to może nie jest to mistrzostwo świata, ale blisko. A jeśli wszystkie trzy, to śmierć jest już niepotrzebna: trafiłaś do nieba za życia.
 

 
szystko polega na tym, żeby człowiek był taki, jaki jest, żeby nie wstydził się chcieć tego, czego chce i marzyć o tym, o czym marzy. Ludzie są na ogół niewolnikami konwenansów. Ktoś im powiedział, że powinni być tacy i tacy, i starają się być takimi aż do śmierci, nie wiedząc nawet, kim byli i kim są naprawdę. Nie są więc nikim i niczym, postępują niejednoznacznie, niejasno, chaotycznie. Człowiek przede wszystkim musi mieć odwagę być sobą.
 

 
Chcę kogoś, kto będzie mógł mnie złapać za rękę, i nie puszczać. Kogoś, kogo będę mogła przytulać, i kto będzie chciał przytulać mnie. Kto nie będzie kłamać wyznając mi miłość. Chcę szczęścia, prawdziwego, a nie sztucznego, wymuszonego. Gdy sama wmawiam sobie, że jest dobrze. Chcę spędzać zimowe wieczory pijąc czekoladę z bitą śmietaną, oglądając po raz setny Kevina Samego w Nowym Yorku, grzać się pod kocem, ale nie samotnie, tylko w uścisku tej osoby. Chcę zimowych spacerów przy przymrozku, albo późnych jesiennych powrotów do domu. Żeby w momencie taki jak ten ktoś siedział przy mnie. Albo gdy nie mogę spać w nocy, żeby ten ktoś był, gdy się obudzę z kolejnego koszmaru, i spojrzę na tą osobę, żebym się uśmiechnęła i spokojnie przytuliła twarz do poduszki. Żeby mogła się za kimś chować podczas oglądania horrorów, i kłaść się przy niej ze śmiechu przy oglądaniu komedii. Żebyśmy wychodzili ze znajomymi w piątki na piwo, do pubu, a później wracali zmęczeni, i rozmawiali, dopóki ktoś nie zaśnie.
 

 

Siedziała w jego ciepłych ramionach, trzymał tak mocno jakby zaraz ktoś miał mu ją odebrać. Pieścił jej dłonie, a do ucha szeptał najpiękniejsze zdania... Czuła się doceniona, wyjątkowa, taka kochana... Wszystko to było piękne do chwili, właśnie. Wszystko do czasu gdy otwierała oczy w swym łóżku i powracała do szarej rzeczywistośc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
le razy powtarzałaś przyjaciółce, że facet, który ją rzucił nie jest jej wart? A ile razy ona powtarzała to Tobie? I czy uwierzyłaś? No właśnie.
 

 
- rachunek wyślę ci pocztą . - jaki rachunek ? - no ten za 542 kłamstwa, 34 zdrady i 678 dni u twojego boku ( +23% vat )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Strach przed odrzuceniem. Znasz to? Boisz się spróbować. Chciałbyś żeby się udało. Żeby wszystko poszło po Twojej myśli. Pragniesz jakiegoś bliższego kontaktu z tą osobą, chociażby dłuższej rozmowy lub wieczornego dobranoc. Ale nadal czegoś się obawiasz. Nadal nie zrobisz tego pierwszego kroku. Nie posuniesz się do przodu, bo boisz się konsekwencji. Jesteś słaby i nie doceniasz siebie. Nie wiesz co Cię czeka, gdy postawisz stopę na granicy bezpiecznego życia i wielkiej niewiadomej. Ta niewiedza irytuje i pozbawia najpiękniejszych momentów, które mogą Cię czekać. Ale Ty nie spróbujesz, bo za bardzo się boisz. Codziennie rozmyślasz nad tym, co ktoś sobie pomyśli, co się będzie działo, kiedy już się nie uda i jak będziesz postrzegany. Po cholerę Ci to? Zastanów się co tak naprawdę masz do stracenia, a później weź telefon i pisz - bierz los w swoje ręce, nim będzie za późno
 

 
pamiętam jak w przedszkolu jedyną oznaką uczucia, było chwycenie się za ręce . kiedy w podstawówce, zabranie piórnika oznaczało podryw . w gimnazjum "miłość" wygląda inaczej . tutaj nie chwytają się jedynie za ręce, a zabranie piórnika jest niczym w porównaniu do tego co dzieje się w szkolnych kabinach na długich przerwach . kiedyś uczucie, było tak niewinne . dzisiaj kipiące brudem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- tutaj nic nie ma . nic a nic . - mylisz się . tu aż się roi od wspomnień setek osób . spotkać tu możesz całe ich życie, ich uczucia, ich nadzieje i brak nadziei, nieziszczone marzenia, rozczarowania i porażki, nieodwzajemnione miłości, które przysporzyły im cierpień . wszystko, kiedyś przerwane, wciąż tu jest
 

 
Mała is­kier­ka nadziei, gdy przy­pad­kiem spot­kają się nasze spojrzenia.
 

 
Bardzo mi przykro, ale nie zasłużyłaś na 'Ty' z wielkiej litery.
 

 
Wiesz kiedy jest prawdziwa miłość? Wtedy, gdy on zakocha się w Tobie potarganej, z czerwonym nosem i zachrypniętym głosem, a nie gdy będziesz szła po mieście w niebieskiej sukience i obejrzy się za Tobą jak sto innych facetów. Wtedy, gdy nie będzie cenił Cię za to jak wyglądasz, ale za to jaka jesteś i kiedy uświadomi sobie, że dajesz mu więcej emocji niż gra komputerowa.
 

 




Siedzisz a po Twoich policzkach strumieniami płyną łzy. Płaczesz bo sobie nie radzisz. Bezsilność niszczy Cię od wewnątrz nie pozostawiając choć cienia szansy na to, ze będzie lepiej. Wylewasz morze łez bo myślisz, że potem będzie lepiej ale na drugi dzień zdajesz sobie sprawę, że jest jeszcze gorzej niż było.
 

 
może jestem niepoprawna. szurnięta bądź detalicznie odchylam się od pozostałych dziewczyn. ale nie marzę o wieczornych spacerach po plaży. o moczeniu swoich stóp w złotym piasku i patrząc na rozbijające się o brzeg spienione fale, wyznawanie sobie miłości. marzę realnie. pragnę porannej kawy w pośpiechu. krótkich i treściwych sms'ach od czasu do czasu. i pocałunkach. nie pod rozgwieżdżonym niebem w czasie deszczu. wystarczyły by mi te na szkolnym korytarzu podczas przerwy.
 

 
Pojawiłeś się w moim życiu od tak.. jakby ktoś tam u góry zafundował mi karnet na szczęście. I nagle zaczynam widzieć tylko pozytywy. Wiesz, że zanim do mnie napisałeś nie było tygodnia, żebym nie płakała. Przez ostatni miesiąc nie uroniłam ani jednej łzy. Myślałam że wreszcie będę szczęśliwa, że może Ty pokażesz mi, że warto się dla kogoś uśmiechać. No ale cóż... karnet jak karnet. Mój stracił swoją ważność.
 

 
Wiesz kim jest przyjaciel? Kimś kto potrafi wytrzymać z Tobą 24 godziny na dobę, a mimo to jest mu mało. Przyjaciel to Ktoś, kto wie o Tobie wszystko, a mimo to siedzi obok i Cię kocha. Ktoś, kogo pierwsze słowa po tym, jak zobaczy Cię całą zapłakaną, będą brzmiały: "którego mam zjechać?" Ktoś kto o 3 rano odbierze od Ciebie telefon, będzie słuchać jak przeklinasz cały świat i Ci przytakiwać. To Ktoś, dzięki komu się żyje.. <3
  • awatar Małpppaaa188: masz fajnego bloga i ciekawe wpisy :) Zapraszam również do siebie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- Bez miłości zarobisz miliony.
- Z miłością będę najszczęśliwszym biedakiem na świecie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
A z dnia na dzień coraz więcej powodów do uśmiechu. z dnia na dzień coraz więcej Jego w moim życiu. z dnia na dzień coraz mocniej mi zależy.
 

 
Najbardziej ucieszyło ją gdy pocałował ją w czoło..i to też najbardziej zasmuciło..bo bolał ją ten dystans.. kiedy sięgał do niej ręką, ale potem cofałj ą, bo ona była tylko przyjaciółką..ich kontakt zredukował się do zera. I to bolało. Zostały jej tylko te buziaki na dzień dobry i do widzenia.
 

 
"Wiedziała doskonale, że zacisnęła usta, tak że przypominały teraz kreskę. Ostatnio często to robiła. Jakby jej wargi były namagnetyzowane"
 

 
Omg nie było mnie 2 Tygodnie przepraszam wass ! Problemy rodzinne ;c
 

 

- co to znaczy kochać? zapytała mnie trzyletnia siostra. - a czemu pytasz? wyjąkałam ze zdziwienia. - bo wiesz, ja naprawdę lubiłam moją lalkę, a gdy odpadła jej ręka i musiałam ją wyrzucić to nie było mi jej szkoda, więc chyba nie potrafię kochać? zapytała. a ja? nie wiedziałam co odpowiedzieć. skąd trzyletnie dziecko miało mieć pojęcie czym jest miłość.
 

 
Znasz to? Byłaś dobrą dziewczynką, serce w całości i niewymuszony uśmiech. Potem poznałaś jego i wszystko się zjebało, bo wiara w miłość odeszła za pierwszym razem kiedy Cię zranił.
 

 
miłość jest czymś wyjątkowym dlatego tak rzadko na nią trafiamy, na nią trzeba zasłużyć
 

 
potrafię kochać tak mocno, że wszystko inne to nic
 

 
Cały czas mnie prześladujesz. Nawet jak spojrzę na klawiaturę litery T i Y są obok siebie
 

 
-boję się, że przestaniesz mnie kochać

-nie bój się, nie zacznę
 

 
Wszyscy nosimy w głowie obraz tego, jak powinno wyglądać nasze życie, namalowany pędzlem naszych pragnień i celów. Tymczasem w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że ono nigdy nie wygląda tak, jak sobie
 

 
Weź parasol i orzechową Milkę - podbijemy skarbie świat *.*